Informacje

    "Key of Life"
    Humans live by their heart's beat.
    A beat is a systematic repetition.
    In other words rhythm.
    That's right. Whatever you are doing rhythm is of the most importance.
    When walking...
    When fighting...
    When eating...
    When making love...
    When talking...
    Rhythm is essential.
    ~ Spike Spiegel

  • Wszystkie kilometry: 48.04 km
  • Km w terenie: 0.00 km (0.00%)
  • Czas na rowerze: 03h 56m
  • Prędkość średnia: 12.21 km/h
  • Więcej informacji.
baton rowerowy bikestats.pl

Moje rowery

Nie mam rowerów...

Szukaj

Znajomi

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy sosa.bikestats.pl

Archiwum

Linki

Wtorek, 12 listopada 2013 Kategoria trening wolny

po Biegu Niepodległości

Przez pierwsze parędziesiąt minut po biegu w zawodach zawsze napełnia mnie euforia. Jej powody są różne, czasami jestem szczęśliwy bo wynik mnie cieszy, czasami dlatego ,że udało mi się zrealizować taktykę i dowiedzieć czegoś nowego o sobie. Bywają też takie biegi po których jestem szczęśliwy ,że przetrwałem do mety. A niekiedy cieszy mnie po prostu szybkie bieganie.
Elementem wspólnym jest to ,że mam ok. godziny czasy kiedy nic mnie bardzo nie boli, nic mi nie przeszkadza i w ogóle jest miło ,przyjemnie a ptaszki ćwierkają.
Podobnie było i w poniedziałek, tuż po zawodach czułem pęcherze na stopach, czułem lewą łydkę ale nic ponad to. Bez problemu dostałem się na dworzec, wsadziłem słuchawki w uszy a potem swoje dupsko do pociągu. Dotarłem do Milanówka, wstałem i poczułem ,że łydka boli bardziej niż powinna.
Pojawił się lekki grymas na twarzy a w głowie pomysł ,że może wezmę kogoś na pomoc żeby po mnie przyjechał... Ale wysiadłem z wagonu, spojrzałem jak uroczo nudny jest Milanówek w taką piękną jesienną pogodę i stwierdziłem ,że zrobię jeszcze te 2 kilometry do domu na własnych nogach. Tak żeby nacieszyć się widokiem. Teraz czułem już bardzo wyraźnie co i gdzie mnie boli. Nic to. Mam chyba jakiś głupi sentyment do tego miasteczka...
Po kilkunastu minut dotarłem szczęśliwy do domu.

W tym momencie procedura po starcie w zawodach jest zawsze taka sama, pogadać z chętnymi do pogadania, pochwalić się medalem, zjeść coś (jeśli jest gotowe) i położyć się na łóżku w celu oglądania tego co jest za oknem. Potem należy przejść do oglądania tego co znajduje się pod powiekami (chyba ,że jedzenie dopiero pojawia się w pobliżu ;) ). Niedługa drzemka zawsze bardzo pomaga mi w dalszym poprawnym funkcjonowaniu. Tym razem do drzemki nie doszło i zaczęło się robić dziwnie. Zmęczenie rosło i rosło aż doszło do tego wrednego momentu w którym spać już nie pozwala. Żeby było ciekawiej nie pozwala też za bardzo skupić się na niczym innym niż myśl o śnie. W efekcie prze-wegetowałem wieczór, a potem w stylu zombie przeleżałem pod kołdrą dobrą godzinę zanim usnąłem.
Za to wyspałem się porządnie :)

Dzień po to zawsze moment zaskoczenia czyli weryfikacja tego co boli. Zazwyczaj dokonywana jeszcze w łóżku zaraz po przebudzeniu ;) Tutaj przyjemne zaskoczenie - łydka ok, za to oba uda od góry (mięśnie czworogłowe) poczułem jak tylko spróbowałem ruszyć nogami. Czyli nic niezwykłego ani niebezpiecznego. Inaczej mówiąc można iść pobiegać :)
Zrobiłem więc spokojne 11km pełne przyjemności.
Stanowczo zrobiło się chłodniej niż ostatnio, bluza i koszulka pod spodem to już trochę za mało. Choć w butach nadal cieplutko.
Lubię taką pogodę :)
nieistotne konkrety z treningu
  • DST 11.05km
  • Czas 01:00
  • VAVG 5:25km/h
  • Aktywność Bieganie

Komentarze
Hmm...
alistar
- 11:38 sobota, 16 listopada 2013 | linkuj
Bo sentymenty są głupie i często nie pozwalają spojrzeć w przyszłość :P
sosa
- 19:08 piątek, 15 listopada 2013 | linkuj
Czysta przyjemność, znaczy nie padało ;)
Dlaczego sentyment Twój jest głupi?
alistar
- 16:11 piątek, 15 listopada 2013 | linkuj
Komentuj

Imię: Zaloguj się · Zarejestruj się!

Wpisz trzy pierwsze znaki ze słowa sobot
Można używać znaczników: [b][/b] i [url=][/url]


Blogi rowerowe na www.bikestats.pl